
Prezydentura - cele, przebieg kampanii
Dlaczego zdecydowała się Pani kandydować na prezydenta?
Bo nadszedł czas na ludzi kompetentnych. Ja taka jestem i mam dobry pomysł na Polskę. Mam już dość wybierania mniejszego zła. Polska ma teraz takie problemy, które ja potrafię rozwiązać. Do podjęcia decyzji o kandydowaniu skłoniło mnie poczucie odpowiedzialności za państwo, ale też wobec konkretnych osób. Jeśli Tadeusz Mazowiecki uważa, że jestem dobrym kandydatem, to pewnie tak jest.
O co Pani będzie walczyć będąc prezydentem?
Przede wszystkim będę walczyć o rozwój gospodarczy kraju, co przyniesie korzyści wszystkim. Państwo powinno zapewnić pracę tym, którzy mogą pracować, a pomóc tym, którzy najbardziej jej potrzebują.
Wydaje mi się, że ma Pani bardzo niskie szanse zostać prezydentem naszego kraju. W naszym społeczeństwie utwierdziło się przekonanie, że prezydentem powinien być mężczyzna.
Moją przewagą jest kompetencja, a nie kobiecość. Jednym z istotnych argumentów mojej decyzji o kandydowaniu była również chęć walki ze stereotypem utrwalonym przez lata, iż najlepszymi politykami mogą być tylko mężczyźni. Chcę to zmienić.
Taka kwestia lingwistyczna... będzie pani prezydentem, czy prezydentową?
Ja będę prezydentem a mój mąż prezydentową (śmiech).
Czy rozważa Pani wycofanie się z udziału w wyborach przed I turą?
Nie po to zdecydowałam się na start w wyborach, aby się z nich wycofać.
Kogo popierałaby Pani w II turze – kandydata prawicowego czy lewicowego?
Najchętniej siebie (śmiech). W Polsce bardzo trudno określić, kto jest prawicowym, a kto lewicowym kandydatem. Partie prawicowe mają np. bardzo lewicowe programy gospodarcze i odwrotnie. Czekam na merytoryczne debaty kandydatów, żeby więcej dowiedzieć się o ich programach i wtedy można zastanawiać się, który z nich ma program zbieżny z moim.
Kogo uważa Pani za swojego głównego przeciwnika politycznego w kampanii wyborczej?
Nieodpowiedzialnych populistów, którzy obiecują gruszki na wierzbie.
Czym się Pani różni od innych kandydatów?
Ja urodziłam dzieci, a moi kontrkandydaci nie (śmiech). A tak na poważnie – jestem praktykiem, a nie teoretykiem. W przeciwieństwie do innych kandydatów najpierw sprawdziłam się na innych polach, a dopiero teraz wchodzę do polityki. Poza tym jestem spoza układów politycznych. Nie będę zmuszona tak jak inni rozdzielać stanowisk według klucza partyjnego. Będę mogła budować silne zaplecze merytoryczne swojej kancelarii bez narażania się kolegom z partii.
Jak Pani przekonuje do siebie niezdecydowanych wyborców?
Głosowanie na kandydatów tylko dlatego, że są znani i lubiani, to jest dla mnie marnowanie głosu. Wszyscy narzekamy, że w polityce są wciąż te same twarze, tymczasem jest to wina teorii zmarnowanego głosu. To my wyborcy nie dajemy innym szansy.
Czy będzie Pani prowadzić bardzo aktywną kampanię wyborczą, bo według sondaży ma pani bardzo małe poparcie?
Prowadzę aktywną kampanię. Jeżdżę dużo po Polsce i spotykam się z ludźmi, chcąc przekonać ich do siebie. Moje niskie poparcie wynika z tego, że ludzie mnie nie znają, bo jestem spoza polityki. Nie mam możliwości pokazywania spotów w telewizji, a jako kandydat na Prezydenta, nie mam zamiaru naginać prawa, tak jak niestety, robią to inni.
Podczas spotkań z wyborcami zapowiada Pani, że chce być silnym prezydentem. Jak to osiągnąć?
Po pierwsze, chodzę na siłownię. A tak na poważnie, siłą prezydentury jest kompetencja i umiejętność rozmowy z ludźmi. Prezydent ma łączyć, a nie dzielić. Siłą mojej prezydentury będzie moja kompetencja, umiejętność mediacji i bezstronność. Wokół siebie będę gromadzić ludzi, którzy tak jak ja, chcą zrobić coś dobrego dla Polski.
Do jakiego elektoratu kieruje Pani swoją kampanię?
Polityk to nie akwizytor, który sprzedaje swój produkt. Ja mam dobry program dla Polski i moim zdaniem jest przekonać jak największą liczbę osób do tego programu.
Jak ocenia Pani dwie kadencje prezydentury Aleksandra Kwaśniewskiego?
Dobrze reprezentował Polskę na forum międzynarodowym. Natomiast styl uprawiania polityki wewnętrznej przez prezydenta Kwaśniewskiego wyrobił pogląd, że prezydent niewiele może, co jest nieprawdą. Dziś bylibyśmy o wiele dalej, gdyby nie pewne decyzje Aleksandra Kwaśniewskiego.
Czy podczas kampanii prowadzi Pani działalność biznesową? Jak będzie ona wyglądała po wyborach?
Od dłuższego czasu nie biorę udziału w pracach mojej firmy. Prym wiodą w niej teraz młodzi ludzie, w tym także mój syn. Natomiast Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych Lewiatan to bardzo dobrze funkcjonująca organizacja, która na pewno będzie inna beze mnie, ale nie mam takiego poczucia, że jestem jedyną osobą, która może ją prowadzić.
Jaki wynik wyborów uzna Pani za swój sukces, a jaki za porażkę?
Sukcesów nie mierzy się tylko w procentach. Sukcesem jest to, że staram się sprowadzać debatę w czasie kampanii wyborczej na merytoryczne tory.
Jeśli Pani przegra, zamierza Pani kandydować w następnych wyborach prezydenckich?
Prezydentura nie jest celem samym w sobie. Nie walczę o stołek. Bez względu na wynik będę działała dla Polski.
Pozostanie Pani w polityce, jeśli nie zostanie Pani prezydentem?
Mam w sobie wielkiego ducha walki i łatwo się nie poddaję. Wspólnie z moimi współpracownikami będę myślała nad tym, co robić dalej. Być może rozważę większą aktywność polityczną. Biorę pod uwagę także to, że wrócę do Konfederacji. Jestem otwarta na nowe idee, nowe koncepcje. Na pewno nie przejdę na emeryturę, proszę na to nie liczyć (śmiech).



To nie jest zwykła książka. To porywająca historia kobiety, która spełniała swoje marzenia walcząc z losem, akcentem, uprzedzeniami do cudzoziemców i obowiązującym stereotypem kobiety.
...więcej











